KOlejny rok akademicki zbliza sie wielkimi krokami, a ja jeszcze moglabym siedziec przed swoim laptopem w cieplym lozku i nic nie robic. Zaluje tylko ze tak pozno zachcialo mi sie rysowac, moglam lepiej wykozystac pierwsza polowe wakacji. Ale w sumie nic straconego, teraz spedzam czas tylko i wylacznie nad kartka papieru lub przy sztaludze. Czasme mnie boli to, ze tak powoli przechodze etapy do lepszego rysowania...
Obecnie mam zamiar znow sie wziasc za moj komiks, o ktorym mowie tyyyle lat, ale za kazdym razem brak mi pomyslu, a gdy widze wspaniale prace innych ludzi az mnie cos sciska w brzuchu i szybko rezygnuje. A szkoda, bo wiem ze to zle podejscie do calej sprawy. Ale czasem po prostu brak mi kopa, jakiejs zachety...
Teraz tez kupilam maszynke do tatuowania, czekam tylko na zasilacz i boje sie ze sie nei doczekam. Moj kumpel mial mi go zrobic, a teraz oswiadczyl mi ze lepiej abym kupila. Ale za co? Przeciez musze jechac na Mansona wiec nie mam kasy na zasilacz;( Jeszcze na dodatek jestem winna troche kasy i generalnie musze chyba sie sprzedac albo cos, bo mi na zycie zaraz nie starczy...
Ale za to mam nowy plan